|

Jak pomóc chłopcom dorosnąć
Jerzy Binkowski
To, jakim człowiekiem stanie się młody chłopak w
dorosłym życiu,
w znacznej mierze zależy od otrzymanej przez niego opieki, uwagi i zrozumienia
oraz od jakości jego relacji z dorosłymi mężczyznami, w tym z nauczycielami.
Chłopcy nie muszą być złośliwi, okrutni i ordynarni, jeśli mądry nauczyciel -
mężczyzna pomoże im w trudach dorastania. By to uczynić, powinien jednak
zrozumieć, na czym dzisiaj polega męskie dojrzewanie. W innym przypadku nie
będzie mógł ofiarować dorastającym chłopcom takiego wsparcia, jakiego
potrzebują, by stać się w pełni odpowiedzialnymi, kochającymi i mądrymi
mężczyznami.
30 sierpnia 2004 roku w X Liceum Ogólnokształcącym (Zespół
Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 im. Komisji Edukacji Narodowej) w Białymstoku
odbyła się
w konferencja „Mężczyzna w edukacji", na którą zostali zaproszeni
nauczyciele-mężczyźni ze wszystkich typów szkół w mieście.
Lękałem się o frekwencję: ile osób skorzysta z
zaproszenia? Miejski Ośrodek Doradztwa Metodycznego w Białymstoku wysłał do
szkół zawiadomienia
o konferencji już pod koniec czerwca, przed zakończeniem roku szkolnego.
Zaproszenia ukazały się w prasie, zachęcałem do udziału podczas osobistych
rozmów. Jeszcze w ostatniej chwili poprosiłem księdza proboszcza dużej parafii
o umieszczenie w ogłoszeniach niedzielnych informacji o konferencji. Ksiądz
odmówił, stwierdzając: „To takie śmieszne, dzielić ludzi...". Mogłem na to
odpowiedzieć, że to przecież nie ja podzieliłem ludzi na osoby płci żeńskiej i
męskiej.
Hasło konferencji bardzo intrygowało wiele
kobiet-nauczycielek Wypytywano mnie - dlaczego dokonuję takiej segregacji?
Robiłem tajemniczą minę i milczałem, unosząc brwi w zamyśleniu. Jednocześnie
wyrażane zdziwienie mobilizowało mnie do szukania odpowiedzi. W mojej biografii
dominowały kobiety (mama plus siostry, dużo ciotek i wiele nauczycielek) -
czyżby moja aktualna dynamika życiowa była nastawiona na wyodrębnienie i
nazwanie tego, co stanowić mogłoby rdzeń mojej osobistej męskości? Jednocześnie
przecież gołym okiem widać, iż w systemie edukacji ilościowo przeważają
kobiety. Intuicja podpowiada mi, że tendencje do niwelowania różnic między
płciami — czyli stwarzanie jednakowych warunków, standardów, kryteriów - są
dyktowane ideologicznym niekiedy zaangażowaniem „emancypacyjnym". Nigdy nie
wiązałem obserwowanych różnic z brakiem szacunku, uznania i wdzięczności wobec
kobiet. Wydawało mi się, że często ustępuję kobietom w umiejętności
dostrzegania pewnych aspektów rzeczywistości - pomijanych przeze mnie,
bagatelizowanych, a przecież ważnych. Nauczycielki robią w szkołach wiele
wspaniałych rzeczy, czy jednak muszą robić wszystko? Czy one mogą nauczyć
swoich uczniów, jak być we współczesnym świecie dorastającym chłopcem i później
- mężczyzną?
***
„Jestem w płomieniach" - taką metaforą można by
wyrazić stan, w którym znajduje się dorastający chłopak. Jeśli płomienie nie
zostaną odpowiednio opanowane przez rodziców, opiekunów duchowych i wychowawców
- fizyczne, emocjonalne, moralne, duchowe i towarzyskie życie wszystkich
dorastających chłopców zostanie pochłonięte przez ogień. Tak w swojej książce
pisze Michael Gurian (Gurian 2001). Inny autor twierdzi: „Jeżeli chcemy, by
naszą planetę zamieszkiwało więcej dobrych ludzi, musimy zacząć traktować
chłopców z większym zrozumieniem, nie obarczając ich poczuciem winy. Chłopcy
mogą być wspaniali. Wiele zależy od nas, dorosłych mężczyzn. Najważniejsze jest
zrozumienie" (Biddulph 2004). Dojrzewający chłopcy stanowią najbardziej
zaniedbaną część ludzkiej społeczności. Stojące przed nimi wyzwania i problemy
są znacznie bardziej skomplikowane od tych, z którymi my musieliśmy sobie
radzić, będąc w ich wieku. Obecna sytuacja dorastających mężczyzn jest naprawdę
alarmująca. Ranią dziś siebie i innych w większym stopniu, niż to miało miejsce
w poprzednim pokoleniu nastolatków dba coraz mniej opiekunów i w mniejszym
wymiarze czasowym. Wzrastają pokusy cywilizacyjne
i kulturowe – nigdy dotąd młodzi mężczyźni nie mieli do czynienia z kulturą tak
bardzo eksponującą seks i seksualność, której nie towarzyszy jednocześnie
odpowiednia opieka dojrzałych mężczyzn i mądra, bo prawdziwa, informacja.
Sygnały uczące odpowiedzialności, obowiązkowości i celowości są słabe. W zamian
młodzi otrzymują silne i trudne do zinterpretowania bodźce płynące od bohaterów
medialnych, z którymi nikt nie może wejść w realny, bliski kontakt. Młodzieńcy
wnoszą do społeczeństwa swoje rozbudzone tęsknoty i najczęściej nie uzyskują
wzmacniającej miłości. Spośród wszystkich dzieci wymagających specjalnej opieki
pedagogicznej aż dwie trzecie stanowią chłopcy. Dlaczego tak trudno zauważyć,
jak kruchy i delikatny może być chłopiec, zwłaszcza ten dorastający?
Problemy, których nie dostrzegamy
Możliwie najgłębsze rozumienie rozwoju dojrzewających
chłopców zależy
w dużej mierze od stopnia wiedzy o biologicznych prawach, jakim podlegają,
ponieważ dorastanie to czas niezwykle „biologiczny". Przypadający na drugie
dziesięciolecie życia rozwój centralnego układu nerwowego oraz rozwój
fizjologiczny
i hormonalny stanowią swego rodzaju fenomen.
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej i braku uwagi (ADHD)
dotyczy przede wszystkim chłopców i jest jedną z przyczyn wysokiego wskaźnika
powodowanych przez nich wypadków drogowych i innych niebezpiecznych zdarzeń.
Prawdopodobieństwo zgonu przed ukończeniem 18. roku życia
jest znacznie większe wśród dorastających chłopców niż w przypadku ich
rówieśniczek. Wśród przyczyn wymienić należy zarówno akty przemocy, jak i
przypadki losowe oraz choroby. Chłopcy mają 15 razy większą niż dziewczęta
„szansę" stać się ofiarami przemocy. Istnieje też większe prawdopodobieństwo, że
zginą z rąk swoich opiekunów. Zaburzenia emocjonalne stwierdza się u męskiej,
młodzieży czterokrotnie częściej niż u dziewcząt, autyzm - dwukrotnie częściej.
To u chłopców notuje się większość zaburzeń zachowania, myślenia i pracy mózgu.
Dorastający mężczyźni stanową większość młodocianych pacjentów szpitali
psychiatrycznych (na jedną młodą osobę schizofreniczną płci żeńskiej przypada
sześć osób schizofrenicznych płci męskiej). Również większość osób
uzależnionych od alkoholu
i narkotyków to chłopcy, którzy w ten sposób maskują depresję czy obniżony
nastrój. Ponadto chłopcy czterokrotnie częściej niż dziewczęta popełniają
samobójstwo. (W sytuacji głębokiego kryzysu znacznie trudniej jest im prosić o
pomoc, czego efektem są akty przemocy skierowane przeciwko innym bądź przeciwko
sobie). Jeden na pięciu jest molestowany seksualnie przed ukończeniem
osiemnastego roku życia (większość napastników to heteroseksualni mężczyźni,
którzy sami byli seksualnie wykorzystywani w dzieciństwie). Wykorzystywany
seksualnie chłopiec z większym prawdopodobieństwem niż jego rówieśniczka będzie
przejawiał wrogie zachowania
w stosunku do innych, zwłaszcza młodszych (gwałt, przemoc fizyczną, molestowanie
seksualne).
Zbyt często nie dostrzegamy trudności szkolnych
piętrzących się przed chłopcami. Problem stanowi u nich zdolność do
przystosowywania się. Nauczyciele
i konsultanci mający do czynienia z „trudnymi" dziećmi wiedzą, że większy wpływ
będą mieli na dziewczęta niż na chłopców. Czterokrotnie więcej chłopców niż
dziewcząt (łącznie z tymi, które nie kontynuują nauki ze względu na zajście w
ciążę) nie kończy szkoły. Dziewięćdziesiąt procent problemów dyscyplinarnych
wywoływanych jest przez chłopców; ich także dotyczy większość wydaleń i
zawieszeń
w prawach ucznia. Chłopcy znacznie częściej zostają drugi rok w tej samej
klasie. Dostają na ogół słabsze oceny. Większość wyróżnień przyznawana jest
dziewczętom. One też przeważają wśród studentów.
Kiedy zapoznamy się z danymi dotyczącymi rozwoju
fizycznego
i umysłowego oraz edukacji, możemy zobaczyć, że dorastający chłopcy nie są tak
silni, jak skłonni bylibyśmy twierdzić. Dopowiedzmy: są oni znacznie wrażliwsi,
niż przypuszczaliśmy. Jednym ze sposobów dostrzeżenia tej wrażliwości jest
zwrócenie uwagi na to, jak delikatny jest męski mózg.
Obrona przed wrażliwością
Zarówno chłopcy, jak i dziewczęta doświadczają znacznego
obniżenia samooceny w okresie dorastania. U dziewcząt objawia się to biernością
podczas lekcji, pozwalaniem, aby ktoś zabierał głos w ich imieniu, depresją,
obsesyjną troską o wygląd zewnętrzny, do anoreksji włącznie. Z kolei chłopcy w
większości wypadków uzewnętrzniają swoją wrażliwość nie przez wzrastającą
bierność, lecz coraz większą brawurę. Doświadczając spadku samooceny, udają
podwyższoną pewność siebie, nie przyznają się do słabości, pozują, starają się
skupić na sobie uwagę. Grają twardzieli, którzy potrafią sobie ze wszystkim
poradzić, a przywdziana przez nich maska brawury to nierzadko doskonała
wskazówka młodzieńczej wrażliwości. Chojractwo i zachowania agresywne wśród
chłopców nie wynikają bowiem wcale z wysokiej samooceny. To broń przed ich
własną wrażliwością.
Większość póz przybieranych przez nastolatków nie musi
wcale prowadzić do zagrożenia. W pewnych okresach życia nakładanie na siebie
ochronnej zbroi jest niezbędne i zdrowe. Może spełnić pożyteczną rolę (na
przykład w przypadku zagrożenia samooceny w początkach nauki w nowej szkole), by
później zniknąć
w miarę rozwoju emocjonalnego.
Przybieranie póz niesie jednak ze sobą również potencjalne
niebezpieczeństwo. Dzieje się tak wtedy, gdy samoocena spada za bardzo, a zasoby
wrażliwego, męskiego „ja" są tak minimalne, że u nastolatka pojawia się poczucie
krzywdy. Większość samobójstw i przejawianych przez młodych mężczyzn zachowań
agresywnych bierze swój początek w tzw. odpowiedzi na zagrożenie. Są to reakcje
pochodzące z głębi wrażliwego „ja", które przybierają formę zachowań
zagrażających sobie i innym oraz ich własności. Rozpacz młodego mężczyzny na
skutek rozwodu rodziców, po stracie dziewczyny, w wyniku braku odpowiednich do
wieku perspektyw ekonomicznych i społecznych, małej lub dużej porażki czy
wreszcie braku umiejętności rywalizacji może przekładać się na społeczne
wycofywanie, przybieranie póz i brawurę. Zachowania te często są znacznie
gwałtowniejsze niż w przypadku dziewcząt znajdujących się w równie napiętych i
stresujących sytuacjach.
Miliony nastolatków doświadczają różnego rodzaju urazów -
od dramatów rozbitej rodziny po brak wzorców i wsparcia, od porażek w szkole po
sercowe niepowodzenia. Nie potrafią sobie z nimi radzić z powodu słabego rozwoju
emocjonalnego i niedostatecznej energii, a także zbyt małej troski ze strony
wychowawców, opiekunów i całe go środowiska. Gurian zauważa, że dorastający
chłopcy, jak żołnierze w czasie wojny, szukają rewanżu, zapadają na choroby
psychiczne, sięgają po alkohol i narkotyki, stosują przemoc. Liczba chłopców
wkraczających na drogę przestępstwa jest wprost niewiarygodna. Popełniają oni
obecnie więcej przestępstw niż dorośli mężczyźni. Naszym zadaniem jest stanąć
obok tego zagubionego pokolenia i pomóc mu przetrwać okres dojrzewania, dając
prawdziwą opiekę i mądrą wyobraźnię, znajdując sposoby przekazania nadziei
i troski.
Trudna nauka współprzeżywania
Warto mieć pewność co do jednego: każda kobieta i każdy
mężczyzna to indywidualności. Mózg człowieka nie rozwija się w sposób
spolaryzowany - żeński
i męski - lecz w ramach pewnego spektrum. Dlatego pisząc o „mózgu męskim", nie
mam na myśli jakiejś jedynej możliwości, lecz raczej cały ich szereg. Przecież
również osobowość, kolejność urodzenia i wiele innych czynników może wpływać na
dziecko istotniej niż struktura jego mózgu czy procesy biochemiczne. Pamiętając
o tym, dążę do odświeżenia i przyjęcia za fakt istnienia pewnych determinant
neurobiochemicznych.
W życiu dorastającego chłopca wiele zależy od jego
hormonów - zwłaszcza od testosteronu. Jest to hormon seksu i agresji, dzięki
któremu chłopiec staje się dorosłym mężczyzną. U dorastających młodzieńców
wydziela się on pięć do siedmiu razy na dobę. Pod koniec okresu dojrzewania
poziom testosteronu w organizmie chłopca może być dwudziestokrotnie wyższy niż u
jego rówieśniczki.
Gurian pisze: „Jest to hormon, który w połączeniu z
seksualnością mężczyzny zmusza go do zaangażowania się w zachowania o
charakterze seksualnym znacznie częściej, niż dzieje się to w wypadku
dziewcząt. Kobieta jest zdolna do zapłodnienia (ma owulację) około trzysta razy
w ciągu swojego życia. Podczas owulacji wzrasta u niej poziom hormonów
związanych z seksem, w wyniku czego poszukuje partnera. Jest to jeden z
powodów, dla których większość kobiet odczuwa zwiększony popęd płciowy w
określonym momencie cyklu miesięcznego. Gdyby kobiety mogły sobie wyobrazić, że
dorastający chłopiec doświadcza podobnych wzrostów popędu płciowego siedem razy
dziennie, wówczas zrozumiałyby, jak bardzo jego ciało ukierunkowane jest na
życie płciowe".
Hormon ten jest u mężczyzny początkiem emocjonalnego
kalectwa. „Zrobić to" niesie w założeniu dopowiedzenie: „jak najszybciej".
Mężczyzna musi się nauczyć współprzeżywać. Testosteron popycha go ku szybkiemu
uwolnieniu napięcia. Tendencje tę widać nie tylko w postaci aktu seksualnego,
ale także w sposobie reagowania na ból fizyczny. Gdy dziesięcioletnia
dziewczynka i jej rówieśnik doznają np. bolesnego zderzenia ze stołem, ona
najpewniej będzie płakać i prosić, żeby ktoś ją przytulił, a on kopnie w mebel,
zaklnie bądź w jakikolwiek inny sposób szybko pozbędzie się stresu, nie
zalewając się łzami ani nie szukając kontaktu emocjonalnego. Dziewczynka pragnie
pomocy w rozładowaniu stresu, wykorzystując go jako możliwość stworzenia związku
emocjonalnego.
Emocjonalne kalectwo chłopców jest tu więc oczywiste.
Mężczyzna, którego organizm dąży do niezależnego, szybkiego uwolnienia napięcia,
z mniejszym prawdopodobieństwem będzie traktował sytuacje życiowe (np. ból) jako
czynnik służący nawiązaniu więzi. Chyba że tak zostanie nauczony i będzie chciał
to wyćwiczyć.
Poziom prolaktyny u chłopców w czasie dojrzewania jest o
sześćdziesiąt procent niższy niż u dziewcząt. Dziewczęta płaczą czterokrotnie
więcej niż chłopcy. Systemy uwarunkowane działaniem testosteronu dążą do
szybkiego uwolnienia napięcia, nie angażują się więc w takie czynności jak
płacz, które przedłużają czas uzyskania ulgi. Inaczej jest, gdy chłopak
przeklnie lub w inny sposób fizycznie się wyładuje. Gdyby zaczął płakać,
wydłużyłby się proces emocjonalny - otoczenie starałoby się z nim rozmawiać,
szukałoby dla niego pomocy.
Testosteron popycha mężczyzn do dominacji, co również
stawia ich w sytuacji niekorzystnej z punktu widzenia związków emocjonalnych.
Kopanie i przeklinanie to przykłady wzorców dominacji które, tak jak wiele
podobnych zachowań, wprawiają innych w przerażenie, a nie zachęcają do
przytulenia. Plucie — zachowanie bardzo typowe dla mężczyzn - to przykład
dominacji terytorialnej. Widzimy więc, że zachowania typowo „męskie" rzadko
kiedy wywołują u innych ochotę do wzięcia mężczyzny w ramiona.
Niepewność emocjonalna i pilot od telewizora
Rozmowa mężczyzn, nawet z kobietami, opiera się na
wzorcach dominacji
i górowania, co sprzyja raczej oddalaniu się od siebie, a nie
dążeniu do bliskości. Tak toczy się życie mężczyzny: „rzeczowe" rozmowy,
dominacja, spluwanie, radzenie sobie z bólem (np. poprzez przeklinanie),
poszukiwanie szybkich działań
i natychmiastowego uwolnienia się od napięcia.
Wszystko to raczej nie zachęca innych do troski o męski system emocjonalny.
Działanie testosteronu powoduje, że mężczyźni łatwo wykazują agresję fizyczną i
społeczną, bez zbytniego zastanawiania się nad jej skutkami. Kobieta z większym
prawdopodobieństwem rozważa konsekwencje czynu, zarówno przed, jak
i po jego
zaistnieniu. Zachowanie mężczyzny niekiedy wywołuje strach. To nie sprzyja
związkom emocjonalnym. Testosteron zmusza do działania, prowadzi do zachowań
mechanicznych. Przedłużanie skomplikowanej pod względem emocjonalnym sytuacji
wydaje się mężczyźnie niebezpieczne. Męski (szybki) sposób rozwiązywania
problemów, na który tak często (i nie bez racji) skarżą się kobiety, stanowi
część „mechanicznego" mężczyzny. Dla niego emocjonalność często stanowi synonim
zagrożenia,
a zagrożenie to cel działania testosteronu, który ma dać siłę do przetrwania
bądź doprowadzić do szybkiego rozwiązania sytuacji. Ponownie hormon nie pozwala
uczuciom dojść do głosu.
Męski mózg został tak zaprogramowany, żeby lepiej sobie
radzić w relacjach przestrzennych niż emocjonalnych. Grupa nerwów łączących
prawą i lewą półkulę mózgową nosi nazwę spoidła wielkiego. U kobiet jest ono
większe i lepiej przewodzi „dane emocjonalne". Również kora przedczołowa mózgu,
odpowiedzialna za tzw. uczuciowość wyższą, rozwija się u mężczyzn wolniej niż u
kobiet. Jednak w mózgu mężczyzny nie brakuje neuronów mogących opracowywać
emocje. Chłopców po prostu trzeba dłużej uczyć emocjonalnej sprawności. Ty
czasem większość z nas spędza
z chłopcami zbyt mało czasu, aby stać się mofelem dla swego podopiecznego.

Badania za pomocą rezonansu magnetycznego dowodzą, że
tempo przepływu krwi i procesy elektryczne w mózgu kobiety SA szybsze niż w
mózgu mężczyzny. Aktywność mózgu o kobiet angażuje najczęściej obie półkule,
podczas gdy u mężczyzn mamy do czynienia z ograniczeniem aktywności do jednej
półkuli. Dlatego kiedy mężczyzna wpatruje się w ekran komputera, może nie
słyszeć tego, co mówi do niego żona bądź rodzice. Dzięki zwiększonemu
przepływowi krwi, większej zawartości substancji szarej, podwyższonej
aktywności bioelektrycznej i częstszemu współdziałaniu obu półkul mózgu
dorastające i dorosłe kobiety zazwyczaj uzyskują lepsze wyniki w testach
mierzących umiejętności komunikacyjne i społeczne oraz rozpoznawanie emocji.
Warto próbować zrozumieć, jak głęboko w życiu mężczyzny
zakorzeniona jest niepewność emocjonalna: czy będzie w stanie utrzymać rodzinę,
czy w systemie opartym na rywalizacji uda mu się odnieść zwycięstwo, czy ujdzie
z życiem
(np. podczas walk wojennych). W każdym wypadku ryzyko emocjonalne jest wysokie
i zatrważające, zwłaszcza ryzyko porażki. Mózg mężczyzny jest wrażliwy
emocjonalnie i często unika emocjonalnej stymulacji. Tymczasem testosteron
popycha mężczyznę do podejmowania wysokiego ryzyka - fizycznego, społecznego,
zawodowego - w postaci wspinania się po szczeblach kariery i dominowania na polu
gry. Powstaje więc głęboki konflikt między wrodzoną wrażliwością i skierowaną na
zewnątrz agresją. Konflikt ten jest wszechobecny w życiu każdego dorastającego
chłopca.
Mózg mężczyzny, zwłaszcza w chwilach relaksu, szuka
sposobu na uniknięcie przetwarzania danych związanych z emocjami. Nawet sposób
używania przez mężczyznę pilota do telewizora pokazuje organizację jego mózgu. W
przeciwieństwie do kobiet mężczyzna będzie szybko przeskakiwał z kanału na kanał
- zamiast zatrzymać się na konkretnym programie. Ponadto jego uwagę przydaje
raczej akcja
i przedmioty poruszające się w przestrzeni, np. pędzące samochody,
wybuchy, sportowa rywalizacja, nie zaś osoby omawiające jakieś społeczne czy
emocjonalne problemy z życia wzięte.
Używanie pilota jest dobrą metaforą służącą opisaniu
innych sposobów realizowania wewnętrznego imperatywu typowego dla mężczyzny. Na
przykład podczas przyjęcia, kiedy przy stole toczy się dyskusja na temat emocji,
mężczyzna
z większym prawdopodobieństwem będzie szukał możliwości zagrania w siatkówkę na
tyłach domu albo rozmowy z „innymi facetami" o sporcie, polowaniu, pracy itp.
Nie będzie się rozwodził, tak jak kobieta, na temat głębi uczuć i związków. A
jeżeli już, to częściej niż jego partnerka będzie dążył do odkrycia szybkiego
rozwiązania problemu, a więc błyskawicznego uwolnienia napięcia: „Dlaczego, do
cholery, Kasia po prostu go nie rzuci!". Uniknie wdawania się w rozmowy o
emocjach, wybierając aktywność fizyczną czy jakąkolwiek inną, w której
znalezienie rozwiązania nie wywołuje tyle zamieszania bądź konsternacji.
Biologia seksualności, dodatkowo wyolbrzymiona przez wpływ
mediów, prowadzi mężczyznę do uprzedmiotowienia kobiety, czego konsekwencją są
zahamowania w związkach emocjonalnych. Tzw. obiektywizacja dystansuje mężczyznę
od własnych uczuć, podkreślając seksualność przedmiotu, ograniczając emocje
i oddalając od osoby, którą kocha. Dorastający chłopiec, który wodzi oczyma za
ponętną i skąpo ubraną kobietą, naraża się na gniew swojej stojącej obok
partnerki. Zyskuje miano niedojrzałego emocjonalnie, bo zauważył atrakcyjny
przedmiot poruszający się w przestrzeni. Tymczasem większość z tych szybkich
spojrzeń jest wynikiem nie mającego nic wspólnego z emocjami odruchu seksualnej
obiektywizacji (uprzedmiotowienia), oderwanego zupełnie od życia uczuciowego i
związków emocjonalnych.
Słowa to nie wszystko
W ciągu ostatniego trzydziestolecia popełniliśmy dwa
olbrzymie błędy polegające na zdefiniowaniu rozwoju emocjonalnego przy pomocy
standardów żeńskich oraz na stosowaniu tych standardów do obu płci. Z pewnością
rozmowa jest niezmiernie istotną częścią rozwoju emocjonalnego zarówno chłopców,
jak
i dziewcząt. Trzeba jednak pamiętać, że pod względem umiejętności werbalnych
mózg kobiety już od samego początku ma przewagę nad mózgiem mężczyzny:
u dziewcząt mowa pojawia się nierzadko nawet rok wcześniej niż u chłopców,
kobiety używają tygodniowo średnio pięć razy więcej słów. Dzięki tomografii
komputerowej widzimy, że w mózgu mężczyzny nie dzieje się tyle, co w mózgu
kobiety. Pracuje mniej obszarów mózgu, a przepływ informacji między półkulami
jest mniejszy, co skutkuje słabszą ekspresją werbalną.
W testach poproszono dorastających chłopców i dziewczęta o
określenie emocji na twarzach osób przedstawionych na zdjęciach. Chłopcy nie
tylko mieli mniej do powiedzenia na temat samych emocji, ale nie dostrzegali
subtelnych różnic między nimi, nie umieli znaleźć słów do ich opisania.
Nakłanianie dojrzewającego chłopca do rozmowy o uczuciach przypomina niekiedy
zabieranie dziecka do dentysty. Męskie słowa i dyskusje dotyczą głównie myślenia
i działania, a jeśli przysłuchać się im bliżej, okaże się, że mężczyźni
rozmawiają o konkretnych projektach, w których mogą wykazać swoje umiejętności.
Chociaż na pewno są mężczyźni, którzy elokwentnie opowiadają o uczuciach, to
zdolności takie są u nich raczej czymś wyjątkowym. Jest to skutek nie tylko
innej budowy mózgu, ale także wpływ testosteronu. Niektórzy chłopcy bardzo
sprawnie docierają do swoich uczuć, kiedy mają dziewięć lat - i nagle, pod
koniec okresu dojrzewania, umiejętność ta zanika. Testosteron przepływający
przez ciało podczas dojrzewania sprawia, że
w systemie emocjonalnym chłopca zachodzą zmiany adaptacyjne, przesuwające
akcenty z tworzenia słów i emocji na projekty i działanie.
Podsumujmy: dorastający chłopcy ze znacznie większym
trudem niż dziewczęta odczytują i wyrażają swoje emocje; chłopcu potrzeba więcej
czasu na wywołanie złożonej odpowiedzi emocjonalnej niż dziewczynie; dla wielu
rozmowa to raczej opresja niż pomoc czy wybawienie. Musimy pamiętać, że
dorastający chłopcy przekazują swoje emocje na różne sposoby, nie tylko za
pomocą słów. Może to być szybki uścisk, krótkie pytanie, na które wystarczy
odpowiedzieć jednym słowem, chwila ciszy w naszej obecności, siedzenie na klapie
bagażnika samochodu, gapienie się w gwiazdy, zaciekła gra, stawianie czoła
grozie i pięknu letniej burzy, stanie przy nas - choćby nawet w pewnym
oddaleniu - kiedy jesteśmy zranieni, przygnębieni albo dumni z siebie.
Nasze największe emocjonalne zaniedbanie w stosunku do
dorastających chłopców polega na tym, że nie zapewniamy im odpowiednich osób, z
którymi mogliby nawiązywać relacje, doświadczać życia i zwyczajnie rozmawiać.
Tymczasem
z powodu mniejszych umiejętności werbalnych powinni oni spędzać czas z większą
ilością ludzi stymulujących ich werbalnie i emocjonalnie.
***
Na konferencję „Mężczyzna w edukacji" przybyło dwudziestu
nauczycieli-mężczyzn. Dużo to czy mało? Obecni postanowili poszerzać świadomość
roli, jaką nauczyciel może odgrywać w świecie uczących się życia nastolatków, i
zadeklarowali chęć skorzystania z oferty doradcy metodycznego do spraw
wychowania i profilaktyki - będą uczestniczyli w bezpłatnym, zorganizowanym
przez Miejski Ośrodek Doradztwa Metodycznego w Białymstoku, 40-godzinnym
szkoleniu „Nauczyciel - wychowawcą XXI wieku".
Gościem specjalnym konferencji był zastępca attache
kulturalnego ambasady USA - Patrick Lahey, ojciec dwojga dzieci – Anity i Jacka.
Obydwoje uczą się w szkołach w Polsce. Ośmioletni Jacek,
dynamiczny, posługujący się trzema językami (polskim, angielskim i hiszpańskim),
nie znalazł uznania w oczach polskich nauczycieli nauczania początkowego: „Jest
zbyt wrażliwy i pobudliwy".
Bibliografia
Arcimowicz K., Obraz mężczyzny w polskich mediach - prawda
- fałsz - stereotyp. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003, s. 286.
Biddulph S., Wychowywanie chłopców - jak pomóc chłopcom
wyrosnąć na szczęśliwych mężczyzn, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2004, s. 192.
Biddulph S., Męskość, Dom Wydawniczy REBIS. Poznań 2004,
s. 176.
Borba M., Koniec ze złym zachowaniem - 38 trudnych
zachowań i sposoby jak im zaradzić. Dom
Wydawniczy REBIS. Poznań 2003, s. 358.
Bradley M. ].. Tak, twój nastolatek jest szalony!. Dom
Wydawniczy REBIS. Poznań 2004, s. 428.
Brannon L., Psychologia rodzaju - kobiety i mężczyźni:
podobni czy różni, Gdańskie Wydawnictwo
Psychologiczne, Gdańsk 2002. s. 608.
Covey S., 7 nawyków skutecznego nastolatka, Dom Wydawniczy
REBIS, Poznań 2003, s. 344.
Fanning P, McKay M., Być mężczyzną — we współczesnym
zwariowanym świecie. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003, s. 280.
FisherR., Lepszy start, jak rozwijać umyśl dziecka, Dom
Wydawniczy REBIS, Poznań 2002, s. 380.
Gurian M., Wspaniały świat dziewcząt. Jak zrozumieć córkę
i stworzyć z nią właściwe relacje. Dom
Wydawniczy REBIS. Poznań 2004, s. 390.
Gurian M., Zrozumieć nastolatka. Co mogą zrobić rodzice,
opiekunowie
i nauczyciele, by wychować dorastających chłopców na wyjątkowych mężczyzn. Dom
Wydawniczy REBIS, Poznań 2001, s. 396.
Harris J. R., Geny czy wychowanie, Jacek Santorski&Co.
Warszawa 1998.
s. 476.
Hendrbc H., Hunt H.. Miłość, która uzdrawia. Dom
Wydawniczy REBIS. Poznań 2002, s. 392.
Nelson J., Pozytywna dyscyplina. Poradnik dla rodziców i
nauczycieli, którzy chcą pomóc dziecku w rozwijaniu samodyscypliny,
odpowiedzialności i dobrego zachowania. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań
2000, s. 262.
Rosen R M., Mówienie, słuchanie, kontakt... z dziećmi.
Sekrety terapeutycznego wychowania. Dom
Wydawniczy REBIS, Poznań 2004, s. 256.
|