|
Pamięci młodzieży, która zginęła w wypadku
* * *
Joanna Fuchs II a LO
Życie to nieustanne lekcje przetrwania,
Most z dziurami do pokonania dla wielu nóg.
Idziesz, potykasz się,
Ktoś podaje Ci pomocną dłoń wiary w siebie.
Podnosisz głowę… niebo,
Błękit, na którym snują się białe łabędzie?
Czy miasto ciekawskich aniołów?
I znów ziemia…
Płacz plączę się ze śmiechem,
Łzy z zarysem radości.
Wszyscy gnają przed siebie,
Biegną, lecą, śpieszą się.
A każdy patrzy, by dalej,
Dalej przez życie, aż do końca.
. . .
Świat, bez życia…
Codzienne obowiązki, wykonane na przymus.
Obraz pustego kąta,
Do dziś dręczy zmęczone oczy.
Brak najważniejszej cegiełki życia.
Świat bez dotyku ciepła gładkich rąk,
Bez smutków, zażaleń i skarg.
Pustka… kilka sekund to mordercza męka…
I znów kropelki rosy na policzku.
Płacz muzyką dla zbolałej duszy,
Modlitwa życiem dla cierpiącego serca.
Paciorki Najwyższej Matki,
Odliczone przez zmęczone ręce…
. . .
My, otuleni mocnym uściskiem cierpienia,
Pogrążeni w smutku, rozpaczy i bólu.
Gdzie każda łza, to nowa kropla rosy,
Gdzie każdy dzień, to nowa praca niewolnika.
Patrzysz, a nic nie widać,
Słyszysz, a wokół głucho…
Wreszcie krzyk, prośba o litość,
Nieuchronne spojrzenie zła.
Próbujesz, wyrywasz się…
Cisza… ktoś spogląda na Ciebie z góry.
. . .
Dzwony biją, słychać matczyny płacz,
Każdy spogląda na innego człowieka…
Podążają piesze, dusza za duszą,
By spojrzeć Mu prosto w twarz,
By oddać pokłon odeszłym aniołom.
Ktoś zapłacze, zaszlocha,
Łza spotyka się z gładkością policzka.
Przybyli tu, by nie zapomnieć,
Z symbolem oddania…
Biała główka nadziei otulona czarną wstęga cierpienia.
Kwiat pachnący wiecznością,
Smutny uśmiech i współczucie,
Współczucie, które jak miłość ogarnia nasze serca…
Matce pozostanie zimny pomnik,
Marmur obsypany tysiącem pamięci.
Światełka wiecznego czuwania…
Ale, czy to wystarczy…
[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]
|
|